To jest krok, wielki krok do tyłu w rozwoju demokracji w Polsce i to prowadzi do autorytaryzmu.

Tymi skandalicznymi słowami do grona ostrych krytyków reform podejmowanych przez rząd Prawa i Sprawiedliwości w Polsce, partii której prezesem jest Jarosław Kaczyński, dołączył politolog Andrzej Pukszto, dyżurny komentator medialnej grupy Radia znad Willi należącej do Czesława Okińczyca, znanej z atakowania polskich organizacji na Litwie.

W programie „Reporteris” w telewizji Lrytas, wyemitowanym 26 lipca, Pukszto dopuścił się brutalnego ataku na polskie władze i ustawy reformujące sądownictwo, twierdząc, że stanowią one zagrożenie dla demokracji w Polsce. Wyraził zadowolenie, że Komisja Europejska nie będzie się godziła na taki buldożer autorytaryzmu.

Zdaniem Pukszty, reforma sądownictwa w Polsce burzy fundamenty nowoczesnego państwa, stanowiącego podstawę podziału między instytucjami na władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Ponadto zarzucił, że ostatnio w Warszawie wartości wspólnotowe stają się obce, a Polska odgradza się murem przeciwko programowi przyjmowania uchodźców. Cała wypowiedź w tej opiniotwórczej litewskiej telewizji, skierowana do szerokiego grona odbiorców, miała bardzo negatywny wydźwięk i wpisuje się w międzynarodową nagonkę na rząd PiS.

To jednak nie pierwszy raz, gdy osoby powiązane z Czesławem Okińczycem i jego mediami, wyjątkowo nieprzychylnie wyrażają się o obecnym obozie władzy w Polsce. Jeszcze niedawno środowisko ZW nie nazywało inaczej braci Kaczyńskich jak „kaczory”. Prawdopodobnie dlatego, że partia Jarosława Kaczyńskiego opiera się na wartościach chrześcijańskich i patriotycznych, a te są w radiu i na portalu ZW piętnowane (podobnie dzieje się w ideowo bliskiej ZW „Gazecie Wyborczej”). Z tego samego powodu w bezpardonowy sposób atakowane są polskie organizacje na Litwie i politycy z AWPL-ZChR (Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin).

Andrzej Pukszto to politolog, były urzędnik, który po dłuższym pobycie na marginesie działalności społecznej, nagle awansował na szefa katedry uniwersytetu w Kownie. Przejawia skrajnie krytykancką postawę wobec liderów polskiej społeczności na Litwie. Jak widać po jego wypowiedziach w telewizji Lrytas, taką samą zajadłą postawę przejawia wobec polskiego rządu, podobnie zresztą jak inni stali komentatorzy portalu i radia ZW, do których zalicza się także on sam. Udziela się również w tzw. Polskim Klubie Dyskusyjnym, którego głównym celem jest dyskredytowanie i rozbijanie jedności polskich organizacji na Litwie. Głównym zadaniem Pukszty jest uwiarygodnianie z punktu widzenia politologa, litewskiej antypolskiej propagandy. W języku polskim czynią to media ZW, gdzie oprócz Pukszty w podobnym tonie wypowiadają się Aleksander Radczenko, litewski liberał i urzędnik rządowy, czy Jacek Komar, który sam siebie określa jako zlituanizowany, pełniący jednocześnie funkcję doradcy mera Wilna usiłującego burzyć polskie szkolnictwo. Dla nich wszystkich medialną tubą do propagowania kontrowersyjnych, szkalujących i szkodliwych dla Polaków poglądów, jest radio ZW Okińczyca.

Zastanawiające i bulwersujące jest w tym wszystkim to, że medialne spółki należące do Okińczyca, będące jego prywatnym i komercyjnym biznesem, pełnymi garściami czerpią pieniądze z Polski, czyli od polskiego podatnika. Zadziwiające, że można bezkarnie zniesławiać i pomawiać polski rząd, obrażać Jarosława Kaczyńskiego, uderzać w Polaków na Litwie, a jednocześnie być jednym z głównych beneficjentów dotacji na media polonijne, które płyną szerokim strumieniem dla ZW poprzez fundacje Pomoc Polakom na Wschodzie oraz Wolność i Demokracja.

Jeszcze do niedawna Okińczyc sam wypowiadał hasła obrażające obecną władzę w Polsce i jej lidera, teraz czynią to jego współpracownicy. Podobne hasła dzisiaj można usłyszeć na hałaśliwych, antyrządowych manifestacjach ulicznych KOD i Obywateli RP. Tymczasem Okińczyc, stary salonowiec i entuzjasta michnikowszczyzny, cynicznie szuka zbliżenia z obecną rządzącą  elitą polityczną spod znaku Zjednoczonej Prawicy, tylko po to, by zgarniać dofinansowanie dla swoich mediów. Wszak jak wiadomo: pecunia non olet i każdy sposób jest dobry, by zatroszczyć się o własną kieszeń.

Państwo i polski rząd Zjednoczonej Prawicy powinni się zastanowić, kto i dlaczego wspiera finansowo media polskojęzyczne grupy ZW na Litwie należące do Okińczyca, które głosem swojego publicysty krzyczą o zagrażającym pod rządami rządu PiS buldożerze autorytaryzmu oraz straszą wielkim krokiem do tyłu w rozwoju demokracji w Polsce. To doprawdy zakrawa na mało śmieszny żart. Dlatego pytam, dlaczego na Litwie są wspierani przeciwnicy Jarosława Kaczyńskiego i PiS?   

Antoni Matulewicz

(Tekst nadesłany)

  1. Może otoczenie Kaczyńskiego jest głuche i ślepe, albo cynicznie nie informuje go o sytuacji? Nie mogę uwierzyć, że Kaczyński by coś takiego tolerował… Dotowanie tak jawnych krytyków i przeciwników Kaczyńskiego wygląda na głupotę najwyższego szczebla. Czy to „zasługa” odpowiadającego w MSZ za sprawy polonijne Dziedziczaka?

  2. Jako Polakowi jest mi wstyd za takich „towarzyszy” jak Pukszto i Okińczyc, którzy demolują polskość. Ci ludzie ie mają honoru, występując przeciwko Rodakom na Wileńszczyźnie, a jak widać też bezczelnie atakują władze RP.

  3. Jak powszechnie wiadomo, Okińczyc ma wyjątkowe układy z lietuvisami, jest z nimi powiązany towarzysko i biznesowo – masońsko. Razem z Niewierowiczem są tak naprawdę wyrobnikami lietuvisów, realizują ich politykę, dlatego często są wychwalani przez lietuviskie media i znaną z antypolskich uprzedzeń panią prezydent. Oni wprost działają na szkodę polskości.
    A do tego ciągnie się za nimi smród niewyjaśnionych kombinacji finansowych na wielką skalę. Zmarnotrawionych jest wiele milionów litów dla nowej wileńskiej elektrociepłowni, swoimi machlojkami oszukali nawet premiera kraju. A do tego jeszcze olbrzymie miliony euro idą przez wiele lat z Unii na zamknięcie elektrowni atomowej w Wisagini i tu też na pewno są i będą duże przekręty.
    A co do sprawy Orlen Lietuva poruszonej na nagraniach „u Sowy”, to kancelaria prawna mecenasa Okińczyca ubiegała się o obsługę prawną spółki wartą fortunę, w końcu Orlen Lietuva to największy płatnik podatków w całej Litwie.
    Towarzystwo skupione wokół Okińczyca i jego medialnej stajni radia i portalu ZW nie ma żadnej idei, oprócz biznesowego skoku na wielką forsę. Ta cała ferajna jest bardzo podejrzana i nie można jej ufać. Są skompromitowani i zwyczajnie szkodzą polskości na Litwie. W żaden sposób nie byli i nie są związani z AWPL, a wręcz odwrotnie, stoją na zupełnie przeciwnym biegunie, paskudnie szkodząc polskości na Litwie, atakując polskie organizacje, rozbijając jedność, wysługując się lietuviskim mocodawcom.

  4. Opinię w Polsce rozgrzewają kolejne ujawnione „taśmy od Sowy”. Wśród wątków rozmów biznesmenów i polityków za rządów PO w 2014 roku jest także temat litewski dotyczący Orlen Lietuva. Pojawia się nazwisko Niewierowicza, który pełnił funkcję ministra energetyki w rządzie koalicyjnym. Ten wychowanek i krewniak Okińczyca nigdy nie reprezentował AWPL, nie był członkiem AWPL, a nawet wprost ostro i brutalnie atakował AWPL w kampanii wyborczej w 2015 roku. Ale stołek ministra dostał bo poparła go prezydent Grybauskaite, a on sam jako minister nie chciał realizować programu AWPL tylko pozostał blisko litewskich konserwatystów. Do tego po chamsku ręka w rękę z litewskimi nacjonalistami atakował wiceminister własnego resortu panią Cytacką, która dała się poznać jako gorąca obrończyni polskości, polskiej oświaty, polskich wartości. Cynizm Niewierowicza i jego promotora wujka Okińczyca był i jest niesłychany.

  5. Te ataki to efekt działań mi.in. Dziedziczaka i Dworczyka, którzy rozdzielali publiczne środki finansowe – odpowiednio z ramienia MSZ i Fundacji Wolność i Demokracja

    • Ci dwaj to nadal prominentne typy w państwie pisowski, obaj w szarży wiceministrów, odpowiednio MSZ i MON. Ciekawe jak na postawę tych pupilków zareaguje prezes J.K., który chyba nie lubi, gdy ktoś mu robi koło pióra?

    • A oprócz tych dwóch to jeszcze odpowiedzialny za to skandaliczne sypanie publicznego grosza dla przeciwników J.K. na Litwie jest niejaki młodzian Falkowski, prezes Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie, który tak hojnie finansuje media ZW Okińczyca obrzucające błotem obóz władzy w Polsce i reformy.

  6. Skoro, według gostka Pukszto z radia Znad Wilii, szalony PiS jedzie przez Polskę „buldożerem autorytaryzmu” i dewastuje wszystko po drodze, to kto jest kierowcą tego okrutnego buldożera, czyżby sam prezes Jarosław???
    Chyba jednak Pukszto przeliczył się ze swoimi możliwościami intelektualnymi i publicystycznie oszalał, tym samym naprowadzając celownik „buldożera” na swojego pryncypała Okińczyca, który pewnie teraz nerwowo podskakuje i kombinuje, jak tu się wyłgać z tej niezręcznej sytuacji.

    • Możliwości intelektualne Pukszty mieszczą się na kanapie tak jak i cały PKD…

      zeden z „kanapowców” nigdy nic trafnie nie przewidział i dlatego od dłuższego czasu nie bawią się (poza ciągle „nieomylnym” w swojej bufonadzie Radczenko) w przewidywania a jedynie w analizy i diagnozy. Z tymże odbywa się to tak:
      „no dobra to dzisiaj piszemy, że Góra Zamkowa osuwa się, bo działacze AWPL dwa lata temu przechodzili 100 metrów od niej”

      Najpierw teza -nastawiona na atak wobec polskich organizacji a potem dopasowanie faktów.

  7. Chyba Pukszto sprowadzi na Okinczyca gniew pisowskich decydentów…
    konsekwencje powinny być surowe. Chyba że komuś zabraknie odwagi albo zadziała tajemny układ wsparcia – skoro dotąd płyną pieniądze z Polski do ZW. Że lewicująco-liberalna PO opłacała te propagandowe szmiry to nawet zrozumiałe, bo ZW uderza w polskość i katolicyzm. Ale że PiS płaci za to samo, to zmusza co najmniej do zastanowienia…

  8. czyli „dobra zmiana” finansuje swoich zażartych krytykantów, no cóż, mądrale dzielące pieniądze na media polonijne chyba nie będą w łasce u prezesa…

  9. Radio ZW dostało pozwolenie na nadawanie w zamian za całkowitą uległość wobec odradzającej się Lietuvy, która jednocześnie twardo rozprawiała się z polskością. Czyli od momentu swojego powstania było to radio wprawdzie nadające po polsku, ale promujące lietuviski interes i punkt widzenia sprzeczny z racją polskiej mniejszości. Tak było już wtedy, tak jest i dzisiaj.

  10. i wszystko staje się jasne...

    O tym, że radio ZW od zarania było projektem lietuviskim świadczy wiele faktów, a przyznanie fal na jego nadawanie było swoistą nagrodą za lojalistyczne zachowanie Okińczyca wobec litewskich władz i Landsbergisa, którzy młodą państwowość osadzili na antypolskich uprzedzeniach, podobnie jak w czasach Smetony w okresie międzywojennym.
    W momencie, w którym polski ruch narodowy na Wileńszczyźnie starał się odbudować swoją pozycję w nowych warunkach, próbując stworzyć rodzaj terytorialnej autonomii w ramach państwa litewskiego, co było działaniem naturalnym i zrozumiałym oraz uzasadnionym historycznie, natychmiast rozpoczęło się rozbijanie polskiej wspólnoty i tworzenie podziałów. W konsekwencji władze posunęły się do drastycznych środków, pomimo wcześniejszych uzgodnień zaakceptowanych przez samego Landsbergisa, rozwiązały polskie samorządy, wprowadzając w nich zarząd komisaryczny. Okińczyc torpedował wówczas postulaty autonomiczne polskiego społeczeństwa, za co wkrótce otrzymał „nagrodę” w postaci zezwolenia na prowadzenie radia. Zaciągnięty dług wdzięczności zaczął więc spłacać z nawiązką.
    W tamtym czasie Okińczyc rozpoczął propagandowe „podróże” po Polsce, głównie po instytucjach państwowych, gdzie wypowiadał nieprzychylne opinie o działaczach z Wileńszczyzny zrzeszonych w Związku Polaków na Litwie. Trwało to długo, choć najbardziej bulwersująca była misja jaką podjął z poruczenia Landsbergisa w 1991 roku (w czasie walki z polską samorządnością na Litwie), gdy odwiedził polski Parlament. Podczas rozmów podnosił sprawę rzekomego zagrożenia dla sajudisu i samego Landsbergisa, prosząc o wsparcie dla nich. Przedstawiał polskich posłów z Wileńszczyzny jako rzekomych przeciwników niepodległości Litwy. Niebawem otrzymał też wysokie stanowiska, został doradcą prezydentów i premierów Litwy do spraw mniejszości narodowych, a następnie jako konsultant do spraw polityki zagranicznej.
    Szkodliwa działalność Okińczyca i jego radia jak widać trwa do dziś, a kuriozalne jest, że finansuje go polski rząd, który on cynicznie opluwa poprzez swoich dziennikarzy.

  11. „Zadziwiające, że można bezkarnie zniesławiać i pomawiać polski rząd, obrażać Jarosława Kaczyńskiego, uderzać w Polaków na Litwie, a jednocześnie być jednym z głównych beneficjentów dotacji na media polonijne, które płyną szerokim strumieniem dla ZW poprzez fundacje Pomoc Polakom na Wschodzie oraz Wolność i Demokracja.”

    Zastanawiające jest, że jak zniknął jeden z brygady DD (Dworczyk) Dziedziczak jakby rozpłynął się w powietrzu. Finansowana z polskich funduszy grupa Okińczyca jest szczytem braku rozeznania w kresowej polityce. Bo jak można finansować podmiot, który atakuje polską społeczność i polskie organizacje mające na celu ochronę Polaków na Litwie i zachowanie tożsamości narodowej, wybrane w demokratycznych wyborach przez tę właśnie społeczność.

    Brak rozeznania lub celowe działanie mające „rozwiązać” polski problem na Litwie.

  12. Słowa tego jakiegoś tam Pukszto to bezczelny atak na polskie władze. Kim jest ten człowiek, który w tak bezpardonowy sposób atakuje rząd Zjednoczonej Prawicy i osobiście prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który jest patronem obozu „dobrej zmiany”?
    To wyjątkowa bezczelność tego Pukszto i jego pracodawcy Okińczyca, że szkalują dobre imię Polski, włączając się w chór różnych Timmermansów i innych piejców.

  13. PROTESTUJE!!!! – NIE ZYCZE SOBIE BY MOJE PIENIADZE TRAFIALY DO GADZINOWEGO RADIA ZW – NIECH JE UTRZYMUJE PANSTWO LITEWSKIE NA KTOREGO USLUGACH TO RADIO JEST

Zostaw wiadomość

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć tagi i atrybuty HTML :

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>