Państwo polskie zniszczyło swoją mniejszość na Ukrainie. Jeżeli nie mamy do czynienia z sabotażem, to ze zbrodnią stanu – powiedział prof. Włodzimierz Osadczy, szef Centrum Ucrainicum na KUL.

W sobotę (30 czerwca) prof. Włodzimierz Osadczy, dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich Centrum Ucrainicum na KUL, był gościem sobotniego programu „Polski punkt widzenia” w Telewizji Trwam. W rozmowie zwrócono uwagę na obchodzoną w tym roku 75. rocznicę Rzezi Wołyńskiej, której symbolicznym dniem pamięci jest 11 lipca, na pamiątkę Krwawej Niedzieli z 1943 roku, gdy zostało zaatakowanych prawie 100 miejscowości zamieszkałych przez Polaków na Wołyniu.

To okrutne ludobójstwo nie było skutkiem ubocznym tzw. wojny polsko-ukraińskiej, tylko programem depolonizacji terenów Kresów przygotowanym z zimną krwią i premedytacją (…). Polacy byli skazani na śmierć z racji na pochodzenie powiedział prof. Osadczy. Historyk zwrócił przy tym uwagę, że po 1989 roku wciąż mamy do czynienia ze zmową milczenia, jeśli chodzi o temat ludobójstwa naszych rodaków na Kresach południowo-wschodnich.

Mamy bardzo cyniczną politykę prowadzoną przez kolejne rządy sterowane przez polskojęzyczne elity umysłowe, które próbowały realizować teorię Giedroycia, polegającą na tym, żeby zapomnieć o wszystkich spornych, trudnych sprawach związanych ze Wschodem i wspierać państwa, które powstały na gruzach Związku Radzieckiego: Litwę, Białoruś i Ukrainę mówił prof. Osadczy. 

Historyk zaznaczył, że ta „dramatyczna polityka” doprowadziła do tego, iż Polska w zasadzie pozostała na Ukrainie bez polskiej mniejszości. Przypomniał, że jeszcze w ostatnich latach ZSRR szacowano, że ludność Polska i polskiego pochodzenia liczy tam około miliona osób. Jednocześnie, przez blisko 30 lat niepodległej, suwerennej Polski na Ukrainie wybudowano raptem parę szkół. 

To karygodne zaniedbanie, w tej chwili niewspominane i nie rozliczane. Jeżeli nie mamy do czynienia z sabotażem, to ze zbrodnią stanu uważa profesor. – Każde państwo liczące się, pragnące uprawiać politykę międzynarodową – cały czas uwzględnia w tej polityce swoje mniejszości. Mniejszość zawsze jest orędownikiem spraw państwa, z którym się utożsamia, jest ambasadorem kultury, nauki. 

Państwo polskie zniszczyło swoją mniejszość na Ukrainie powiedział prof. Osadczy. – Jeżeli nie mamy do czynienia z sabotażem, to ze zbrodnią stanu

Historyk zaapelował też do premiera Mateusza Morawieckiego, który niedawno zapowiedział, że polski rząd w relacjach z Ukrainą będzie stanowczo upominał się o polskość na tamtych terenach, o konkretne działania w tej kwestii. Jego zdaniem, konieczna jest naprawa sytuacji w MSZ i polskiej dyplomacji na kierunku polityki wschodniej. Zaznaczył, że polski ambasador na Ukrainie, Jan Piekło, nie spełnia tych oczekiwań: 

Nie mamy osoby, która by broniła polskiej racji stanu w Kijowie. Pan Piekło ani razu nie wypowiedział się w stanowczy i jednoznaczny sposób. Premier Morawiecki powinien zacząć realizować program właściwego podejścia do spraw pamięci związanej z ludobójstwem poprzez normalizację relacji polsko-ukraińskiej. Polska powinna bronić swojej racji stanu, na której powinno też zależeć Ukrainie

Prof. Osadczy zaznaczył, że póki Polska nie ureguluje sprawy pochowania szczątków pomordowanych na Wołyniu, będzie „narodem ułomnym i narodem, który nie zasługuje na błogosławieństwo Boże”.

 

RIRM / TV Trwam / Kresy.pl

  1. Jeśli władze państwa polskiego nie dbają o spuściznę polskości na Kresach (a niestety z tym mamy do czynienia w III RP…), to popełniają wielki grzech zaniedbania wobec przeszłych i przyszłych pokoleń. To jest niewybaczalny błąd, którego skutki są dalekosiężne i trudne do naprawienia (może wręcz nieodwracalne).

  2. Jan Piekło jest ukraińskim ambasadorem na Ukrainie. Urszula Doroszewska jest litewskim ambasadorem na Litwie. Polska dyplomacja jest chora. Polska polityka wschodnia, kresowa – praktycznie nie istnieje. A to co jest, bardziej szkodzi niż pomaga. Nie jest miło wyciagać takie wnioski, ale taka jest smutna prawda.

  3. Mocne słowa pana profesora, ale niestety prawdziwe. Władze III RP nie zdają egzaminu, jeśli chodzi o polski interes na Kresach. To działania szkodliwe i historia rozliczy ich z tego rozliczy (choć byłoby lepiej, gdyby rozliczanie rozpoczęli już wyborcy przy urnach…).

Zostaw wiadomość

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć tagi i atrybuty HTML :

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>