Jeszcze przed dwu laty 22 czerwca 2016 roku w swoim analitycznym felietonie, który przypominam poniżej, ostrzegałem przed możliwym atakiem na polskość na Kresach. Niestety miałem rację i dzisiaj bezpardonowy atak na Związek Polaków na Litwie potwierdza to. Opracowałem na ten temat nowy felieton zatytułowany „Działania Falkowskiego niszczą polskość na Kresach oraz szkodzą Polsce”. Proszę redakcję o zamieszczenie obu felietonów, co dogłębnie pozwoli na zidentyfikowanie skandalicznych działań przeciwko Polakom na Kresach w ostatnich latach.

Miała być dobra zmiana, a w sprawach kresowych mamy polityczną gangsterkę. Roszady i zmiany na placówkach i w fundacjach, zamiast wzmacniać – osłabiają, zamiast wskazywać jasne stanowisko Polski – dezorientują, zamiast wsłuchiwać się w głos Rodaków – narzucają szkodliwe rozwiązania.

Kresy dla Polaków mają wyjątkowe znaczenie. Nie da się o nich mówić bez sentymentów czy też emocji. Prawie każda polska rodzina miała lub ma kogoś bliskiego za wschodnią granicą. W wielu miastach prężnie działają towarzystwa miłośników Lwowa, Wilna czy Grodna. To rzecz zrozumiała, bo Kresy stanowią bogate, wielowiekowe dziedzictwo polskiej kultury i tożsamości. Tamte ziemie były zawsze ważną częścią Rzeczpospolitej, były płucami Polski, jak o nich mawiano. To z tych powodów mamy wielki moralny i historyczny obowiązek dbania o losy naszych Rodaków, którzy pozostali, nie z własnej przecież winy, poza Macierzą. Są oni dzisiaj strażnikami pamięci i gwarantują zachowanie polskiej kultury, mowy i tradycji.

Wydawało się, że III RP będzie z wielką starannością wypełniać swoje dziejowe zobowiązanie, wspierając Polaków i polskość na Litwie, Białorusi i Ukrainie. Broniąc ich przed jawną lub ukrytą dyskryminacją, której doświadczają, bez wchodzenia w szkodliwe, doraźne układy polityczne z władzami tych państw. Okazało się jednak zupełnie inaczej. Zamiast powszechnej, ponadpartyjnej zgody w sprawie Kresów, polscy politycy zaczęli prowadzić przedziwne działania i gry, osłabiające polską społeczność na wschodzie. Realizując tym samym anachroniczną i szkodliwą doktrynę Giedroycia, na ołtarzu której, w imię rzekomo dobrych relacji z sąsiadami, złożono losy naszych Rodaków. Ta pozbawiona logiki polityka jest bezwzględnie wykorzystywana przez władze Ukrainy, Białorusi, ale przede wszystkim będącej członkiem Unii Europejskiej Litwy, gdzie polskość ruguje się nawet za cenę łamania traktatów i konwencji międzynarodowych. Ale na takie haniebne działania pozwala właśnie Polska.

Po ostatnich wyborach w Polsce miała przyjść lepsza zmiana we wszystkich wymiarach, także kresowych. Padały słowa i deklaracje z ust najważniejszych polityków Prawa i Sprawiedliwości.  Ale życie szybko zweryfikowało te zapowiedzi. Bo zamiast poprawy sytuacji mamy kontynuację dotychczasowej zgubnej linii, a w niektórych sprawach, zwłaszcza personalnych, skandaliczne wręcz nominacje i roszady. Można odnieść wrażenie, że niektórym politykom zależy bardziej na sianiu chaosu i destrukcji, niż na mądrym i pożytecznym budowaniu polskiej racji stanu za naszą wschodnią granicą. Przykładów na to jest aż nadto wiele, warto zwrócić uwagę na kilka z nich.

Wielkie oburzenie w środowiskach organizacji kresowych wywołała nominacja na ambasadora RP w Kijowie Jana Piekło, ku radości banderowców, a smutkowi ich ofiar. Nowy ambasador od lat w swoich publikacjach i wywiadach przedstawia UPA jako organizację narodowo – wyzwoleńczą, usprawiedliwia jej gloryfikację, z której władze Ukrainy stworzyły państwową doktrynę, stawiając pomniki i nazywając ulice imionami morderców i sprawców rzezi wołyńskiej. Piekło, zamiast bronić dobrego imienia Polski poza jej granicami, udzielał szokujących, fałszujących historię wypowiedzi, jakoby w II RP Ukraińcy byli obywatelami czwartej kategorii i że rzekomo niszczono ich kulturę. A ludobójstwo dokonane na ponad 150 tysiącach bezbronnych mieszkańcach polskich wiosek, w tym kobietach i dzieciach, określił „epizodem”. Swoje urzędowanie rozpoczął natomiast od wściekłego ataku na największego obrońcę prawdy i pamięci o Wołyniu, księdza Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego. Takie oto „piekło” zgotowała pisowska zmiana Polakom na Ukrainie.

Wcale nie lepiej, a można wręcz powiedzieć, że tragicznie, sytuacja wygląda na Białorusi. Tam, zamiast pomóc, utrwala się dokonane jakiś czas temu rozbicie i osłabienie polskich organizacji, które zostały podzielone i skłócone, przy współudziale doradców z Polski. Pamiętamy przecież, jak wbrew zasadom i jakiejkolwiek logice, użyto polskiej mniejszości na Białorusi do atakowania Łukaszenki, co jest niewybaczalnym błędem. To musiało się źle skończyć. Ponure efekty tych działań doprowadziły do tego, że polskość na Białorusi jest w fazie zaniku, a organizacje skrajnie zmarginalizowane. Podczas gdy polskość w tym kraju zamiera, cały czas, również teraz, olbrzymie pieniądze z Macierzy są pompowane w Telewizję Biełsat, która jest wyjątkowo kosztowną zabawką w rękach redaktor Romaszewskiej – Guzy, a niestety nic dobrego z tego nie wynika. Guzy ma też na swoim sumieniu skandaliczne wypowiedzi na temat polskich działaczy, także na Litwie. Jej nazwisko kojarzy się raczej z dezintegracją niż wzmocnieniem Polaków na dawnych Kresach RP. Widać to doskonale w publikowanych przez nią tekstach lub udzielanych wywiadach.

 

Sytuacja na Litwie to oddzielny rozdział walki z polskością w tym kraju. Jawna dyskryminacja Rodaków trwa od lat i zdumiewa, bo Litwa jest w Unii Europejskiej, a mimo to łamie międzynarodowe standardy i traktaty, w tym traktat polsko – litewski, do wypełnienia których jest przecież zobowiązana. Polskość trwa tam tylko dzięki determinacji samych Wilniuków, ich dobremu i mocnemu zorganizowaniu się, także na płaszczyźnie politycznej. Polska, zamiast jednoznacznie pomóc poniewieranej Wileńszczyźnie, zwłaszcza w kwestii zachowania polskiej oświaty, sprawia wrażenie złożonej niemocą, co bezwzględnie wykorzystuje strona litewska. Podejrzanie niezrozumiałe są za to działania różnych polityków w Macierzy, takich jak Michał Dworczyk, którzy popierają finansowe wpieranie niektórych mediów na Litwie (radio i portal ZW) atakujących polskich samorządowców i polityków na Wileńszczyźnie. W sprawie „finansowania mediów prowadzących politykę antypolską” interpelację złożył zbulwersowany tym faktem poseł PSL Mieczysław Baszko. Według niego niezrozumiałe jest, że za pieniądze polskiego podatnika finansowane są media grupy ZW, mające charakter komercyjny, które na dodatek nie posiadają pozytywnej opinii żadnej oficjalnej polskiej organizacji na Litwie ani nie reprezentują interesów Polaków.

W ostatnim czasie dokonano też dziwnych zmian we władzach Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie, zajmującej się wspieraniem projektów pomocowych dla Polaków na Kresach. Odwołano cieszącego się dobrą opinią wśród Polonii dotychczasowego prezesa Janusza Skolimowskiego, który będąc profesjonalistą i znawcą spraw kresowych, uczynił wiele dobrego dla naszych Rodaków. Za jego prezesury realizowano projekty stawiające na wzmocnienie polskości. Tym bardziej niezrozumiale jest jego odwołanie. Zwłaszcza, że był skutecznym prezesem Fundacji, a wcześniej skutecznym ambasadorem RP na Litwie. Za jego urzędowania wzmocniła się znacząco pozycja i siła polskiej społeczności na Wileńszczyźnie, którą mocno wspierał. W przeciwieństwie do tego co od lat dzieje się na Białorusi czy na Ukrainie, gdzie przy udziale polskich polityków i dyplomatów rozbito i zniszczono polskie organizacje. Za to bez ogródek popierani są neobanderowcy i neoupowcy.

Skolimowski jako ambasador doprowadził do największej polskiej inwestycji na Litwie, czyli przejęcia przez Orlen rafinerii w Możejkach. Dzięki jego staraniom powstała filia Uniwersytetu Białostockiego w Wilnie. Wreszcie przyczynił się do tego, że Ambasada RP mieści się teraz w godnym miejscu, w pałacu Paców w centrum Wilna, a nie jak wcześniej na przedmieściach. To człowiek potrafiący realizować nawet najtrudniejsze zadania. Takich ludzi powinno się szanować i jak najdłużej utrzymywać na stanowisku. Tymczasem wspierającego polskość Skolimowskiego odwołano, a wybielającego banderowców Piekło wysłano na dyplomatyczną placówkę.

Chociaż patrząc na to, kto jest promotorem dokonywanych zmian, nie powinniśmy się dziwić. W Radzie Fundacji pierwsze skrzypce gra Michał Dworczyk, który po sprawach kresowych porusza się jak po prywatnym folwarku. Zasiadając prawie we wszystkich możliwych gremiach, w tym sejmowych, zajmujących się Polonią i Polakami za Granicą, niemalże zmonopolizował i uzależnił od siebie polską politykę wschodnią, w tym sprawy personalne i finansowe. Wcześniej założył i przewodniczył Fundacji Wolność i Demokracja, którą obecnie zarządza jego kolega Rafał Dzięciołowski. Fundacja ta brała i bierze udział w dystrybucji pokaźnych środków finansowych przeznaczanych na Polonię. Teraz Dworczyk rozdaje karty w Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie, gdzie dokonano zmian personalnych. W jego poczynaniach wspiera go Maria Przełomiec, też członek Rady, znana z tego, że w bezpardonowy sposób wielokrotnie atakowała polskich działaczy z Wileńszczyzny, a sama chełpi się bliską znajomością z największym polakożercą na Litwie Vytautasem Landsbergisem. To z ich poręczenia nowym prezesem został Mikołaj Falkowski, który ukończył Studium Europy Wschodniej UW. Absolwenci tego kierunku wykazują zadziwiającą nadaktywność, zwłaszcza w sprawach ukraińskich. Natomiast członkiem zarządu została absolwentka filologii ukraińskiej Eliza Dzwonkiewicz, która też jak Falkowski ukończyła Studium Europy Wschodniej UW. Ich proukraińskie sympatie nie napawają optymizmem. Trudno spodziewać się w takiej sytuacji jakościowego przełomu. Raczej będzie to polityka upokarzającej dla Kresowiaków kontynuacji uległości wobec Kijowa i Wilna, w imię szkodzącej polskiej racji stanu giedroyciowskiej doktryny, której ofiarą jak zawsze padają Polacy na wschodzie. Obecna polityka polska wobec Kresów przypomina bardziej polityczną gangsterkę niż dobrą zmianę, bo jak mówi powiedzenie, po owocach ich poznacie, a te są ewidentnie zatrute.

 Antoni Matulewicz

22.06.2016

(materiał nadesłany)

  1. Za taką „dobrą zmianę” to ja serdecznie dziękuję.
    Zamiast bronić polskiego dziedzictwa na Kresach, następuje jego dzikie i bezrozumne dewastowanie. To skandal i hańba!

  2. W niektórych odsłonach tzw. „dobra zmiana” pokazuje swoje ponure oblicze. Niestety tak jest w przypadku M.Falkowskiego i jego haniebnych działań wymierzonych w rodaków z Litwy.
    Artykuł sprzed dwóch lat całkowicie trafnie prognozował bieg wydarzeń i obecny atak na Kresowiaków ze strony zwolenników doktryny giedroycia, w tym ze strony fundacji, która powinna wykazywać się zupełnie inna wrażliwością. Ale skoro „giedroyciowcy” w rodzaju Falkowskiego, Dziedziczaka czy Przełomiec sprawują tam absolutne i niepodzielne rządy, to trudno się dziwić, że jest tak jak jest.

  3. Odpowiedź Premiera RP na interpelację posła Bejdy może być interesująca. Szczególnie w odniesieniu do Nikodema Falkowskiego, który – choć nie wymieniony z nazwiska w interpelacji – to bez wątpienia jest inicjatorem i inspiratorem działań wymierzonych w Związek Polaków na Litwie i jego prezesa.
    Według obserwatorów wydarzeń skandalem jest już samo to, że prezesem Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” został ustanowiony ktoś taki jak Falkowski, kto najwidoczniej bardzo nie lubi Kresów i Kresowian, tak przynajmniej wynika z jego zachowań.

  4. interpelacja dot. skandalicznych zachowań niektórych urzędników

    Interpelacja nr 22775
    do prezesa Rady Ministrów
    w sprawie skandalicznego zachowania ambasador RP na Litwie oraz działań wymierzonych w prezesa ZPL posła Republiki Litewskiej

    Zgłaszający: Paweł Bejda
    Data wpływu: 05-06-2018

    Szanowny Panie Premierze!
    W dniu 26 maja 2018 roku odbył się w Wilnie XV Zjazd Związku Polaków na Litwie połączony z wyborem prezesa tej organizacji na kolejną kadencję. Delegaci po raz kolejny z rzędu wybrali na to stanowisko jednomyślnie, bez głosów przeciwko, Michała Mackiewicza, który jest jednocześnie posłem na Sejm Republiki Litewskiej.

    Dzień przed Zjazdem, 26 maja 2018 roku o godz. 16.00, z inicjatywy ambasador RP Urszuli Doroszewskiej odbyło się jej kilkuminutowe spotkanie z prezesem ZPL Michałem Mackiewiczem w budynku ambasady RP. Podczas spotkania doszło do skandalicznego zachowania ambasador wobec litewskiego parlamentarzysty, prezesa ZPL, poprzez ultymatywną wypowiedź ambasador o następującej treści: „jako przedstawiciel państwa polskiego mam zgłosić, że pan nie może kandydować”. Wypowiedź tę opisywały szeroko media. Bezpośrednie i bezpardonowe ingerowanie przez ambasador RP w wybory prezesa ZPL, oraz w działalność niezależnego, suwerennego i demokratycznego Związku działającego na podstawie prawa litewskiego jest przekroczeniem uprawnień i międzynarodowych standardów dyplomatycznych.

    Ponadto o zorganizowanej akcji przedwyborczej wymierzonej w Prezesa ZPL, posła Sejmu Republiki Litewskiej, świadczy także wezwanie do obowiązkowego stawiennictwa w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, wysłane listem kilka dni przed zjazdem ZPL, dotyczące rzekomego niewłaściwego rozliczenia dotacji w Związku, przed dwoma laty, za 2016 rok. Sposób wezwania jest również skandaliczny, gdyż w takich wypadkach, wzywania parlamentarzysty obcego państwa, obowiązują procedury międzynarodowe.

    Oba skandaliczne przypadki, niedopuszczalnych nacisków wywieranych przez ambasador RP i działań Prokuratury Okręgowej w Warszawie, noszą znamiona działań politycznych na terytorium obcego państwa, co grozi skandalem dyplomatycznym.

    Mając na uwadze powyższe proszę o odpowiedź na pytania:

    1. Czy w związku z niedopuszczalnym zachowaniem ambasador RP na Litwie Urszuli Doroszewskiej, zagrażającym żywotnym na Kresach interesom Rzeczypospolitej i próbie skłócenia Państwa Polskiego z Rodakami na Litwie oraz ingerowaniem w wewnętrzne sprawy niezależnego Związku Polaków, a także skandalicznym potraktowaniem parlamentarzysty litewskiego, Rząd RP odwoła urzędującą ambasador z zajmowanego stanowiska?

    2. Czy zaangażowanie Prokuratury Okręgowej w Warszawie przeciwko prezesowi ZPL i jednocześnie posłowi parlamentu litewskiego tuż przed wyborami władz ZPL na Litwie, z pominięciem procedur międzynarodowych przewidzianych dla osób objętych immunitetem, odbyło się za wiedzą Rządu RP i Ministerstwa Sprawiedliwości?

    3. Czy wymienione wyżej działania ambasador RP na Litwie i prokuratury, uderzające w funkcjonowanie Związku Polaków na Litwie, są częścią obecnej polityki Rządu RP wobec Polaków na Kresach, których efektem może być depolonizacja Kresów?

  5. Kilku polskich urzędników w jednym rzędzie z konserwami, socjalistami i polskojęzycznymi agentami KGB oraz jego wiernymi kundlami urzędasami różnego szczebla???

    To się w głowie nie mieści.To, że Okińczyc i jego kompania współpracuje z konserwami, liberałami, socjalistami i Bój jeden raczy wiedzieć z kim jeszcze, aby tylko wykonać zadanie i rozbić polskie organizacje to wiemy tu wszyscy od dawna, ale urzędasy z Polski jak Falkowski czy Doroszewska? W ogóle Falkowski zachowuje się jak ojciec chrzestny mafii cappo di tutti capi

  6. znalezione w sieci

    Gruchnęła wieść, że polonistyka ma zniknąć z Uniwersytetu Wileńskiego.

    Pierwsze komentarze”
    Mają likwidować polonistykę w Wilnie?

    Zrobiono pośmiewisko z Marszałka Senatu Karczewskiego. Jeszcze podczas wizyty w Wilnie udzielał wywiadu dla Radia Wilno, wręcz zaatakował redaktora, który zapytał o plany likwidacji polonistyki. Wówczas marszałek oburzony powiedział, że polonistyka nie zostanie zlikwidowana, bo on rozmawiał, bo mu obiecano… I co Panie Marszałku???
    Przypominam Pana słowa do odsłuchania tutaj:
    https://youtu.be/ZuI9PDO5dqE

    W ubiegłym roku, latem, bez wcześniejszej zapowiedzi, został wstrzymany nabór studentów na kierunek filologii polskiej ze specjalizacją pedagogiczną na Litewskim Uniwersytecie Edukologicznym. Poseł Jarosława Narkiewicza z AWPL-ZChR mówił wówczas o „podstępnej próbie likwidacji polonistyki”. Stowarzyszenie Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie „Macierz Szkolna” i Związek Polaków na Litwie wydały wówczas wspólne oświadczenie, w którym wyraziły oburzenie z powodu jednostronnej, niekonsultowanej z polską społecznością na Litwie decyzji. Dzięki interwencji polskiej społeczności i posłów AWPL-ZChR rekrutacja została wznowiona.

    Przypominam, że za tym stał Okińczyc.

    Przypomnijmy, że w marcu br. premier Skvernelis w czasie spotkania z marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim zadeklarował, że na Litwie zostaną zachowane studia polonistyki oraz studia przygotowujące nauczycieli wykładających w języku polskim. Te ostatnie zostaną przeniesione z Litewskiego Uniwersytetu Nauk Edukacyjnych na Uniwersytet Wileński.

    „Deklaracja złożona przez pana premiera wydaje się iść w dobrym kierunku” – powiedział wówczas marszałek Karczewski, jednocześnie jednak dając do zrozumienia, że żadnych konkretnych ustaleń z litewskim premierem nie zawarł. Miała je wypracować polsko-litewska grupa robocza ds. polskiej edukacji na Litwie.

    https://kresy.pl/wydarzenia/studia-pedagogiczne-w-jezyku-polskim-znikaja-z-wilna/

  7. Z polskich portali. Komentatorzy znaleźli jak ambasador Doroszewska „działała” i jak teraz uczy „praworządności”

    Tak Zofia Romaszewska opisała działalność ambasador w Fundacji IDEE, gdzie w zarządzie zasiadała U. Doroszewska:

    „Niedopuszczalne jest pokrywanie niedoborów fundacji z pieniędzy innego grantu, przeznaczonego na kolejny program, i finansowanie bieżącej działalności z dowolnych grantów. Ta ostatnia, niedozwolona metoda, w Fundacji „Instytut na rzecz Demokracji w Europie Wschodniej , była stosowana szczególnie często. (…)

    W tym miejscu nasuwa mi się uwaga: Zarząd (m.in. DOROSZEWSKA), zamiast martwić się przyszłymi procesami sądowymi ze swoimi pracownikami, powinien był zwrócić uwagę na to, że Fundacja nie po to została powołana ,aby zapewnić iluś tam osobom w Polsce godziwe życie, tylko po to, by wypełniać swoją misję, tzn pomagać w budowaniu demokratycznych społeczeństw na wschodzie (…)

    Podsumowując: kryzys w Fundacji „Instytut na rzecz Demokracji w Europie Wschodniej” powstał, ponieważ Fundacja, która miała ważną społecznie misję i była organizacją non profit, została potraktowana przez jej Zarząd (m.in. DOROSZEWSKA) jak przynosząca dochód firma, a wszelkie uwagi Prezydenta Ireny Lasoty i chęć skontrolowania działalności finansowej Fundacji napotykały na nieprzezwyciężone przeszkody.

  8. Proroczy tekst sprzed dwóch lat. Tamten zły scenariusz na naszych oczach ktoś próbuje realizować. Ale polskości z Kresów nie uda się wyrzucić, bo jest integralnie związana wielowiekowymi dziejami z Wilnem, Grodnem czy Lwowem.

  9. Wspomniany Okińczyc który otrzymuje miliony z Polski na swoje medialne spółkiznalazł się na opublikowanej liście wwpółpracowników KGB. Jego media współpracują z michnikowszczyzną i atakują polskich działaczy na Litwie, on sam jest zwolennikiem asymilacji, to takim ludziom RP daje miliony na ich szkodliwą działalność. To kolejna w historii zdrada Kresów!!! Wstyd!!!

  10. Okinczyc jest związany z masonerią, która zwalcza kościół katolicki. A wiadomo, że Polacy na Litwie są mocni wiarą ojców. Jest to jeden z powodów, dla którego radio Okinczyca tak atakuje największe i cieszące się powszechnym uznaniem polskie organizacje oraz ich liderów. Dowodem na to jest zatrudnienie takich tłuków jak Radczenko oraz innych osób o antychrześcijańskich poglądach jak np. Mokrzecka uczestniczka czarnych marszy i organizatorka gejowskich parad. Dodatkowo niszczenie polskości jest celem wielu polityków litewskich, więc Okinczyc działa wspólnie z niektórymi środowiskami litewskimi i dlatego został hojnie przez nich obdarowany nie tylko pieniędzmi, ale i różnymi tytułami, aby go uwiarygodnić. Zresztą przykładów jest więcej. Widtmann kreująca się na Olejnik ma męża w ambasadzie. Lietuvisi wyczaili kto za kasę pójdzie i będzie krecią robotę robił. Przy tym wielokrotnie wypowiadali się źle o obecnym rządzie. Polacy z Wileńszczyzny już dawno uznali Okińczyca za obcego, za reprezentanta sił litewskich, a nie polskich. W dodatku ostatnio okazało się, że Okińczyc został wskazany jako agent KGB, dlatego teraz wiadomo dlaczego w jego mediach przewija się nieustannie „wpychanie” polskiej społeczności w „kremlowskie ramiona”, które to działanie jest żywo wyjęte z ust takich polakożerców i polonofobów jak Landsbergis i reszta nacjonalistycznych zbójów.

  11. Piotr Stefański wklejka komentarza

    Warto poczytać poczytać opinie o „działaniach” pani ambasador w Gruzji, gdzie przez tamtejszych Polaków została niemalże wygnana. Nie ma ani jednej pozytywnej opinii. A o działaniach niszczycielskich, które doprowadziły do upadku Fundację IDEE – Institute for Democracy in Eastern Europe, w zarządzie której swawolnie „działała” Doroszewska.

    o wszystkim można przeczytać tutaj:
    https://www.salon24.pl/u/irenalasota/23052,polska-gruzja-michnik-doroszewska

    https://www.salon24.pl/u/irenalasota/23056,doroszewska-lasota-kama-sutra-cd

    Sprawozdanie p. Zofii Romaszewskiej dot. Zarządu IDEE
    http://www.blog.kijowski.pl/wp-content/uploads/2010/01/Institute-for-Democracy-in-Eastern-Europe.pdf

    To wszystko pokazuje, kim jest ambasador RP na Litwie.

  12. Czy wsparciem nazwać można obcięcie polskim uczniom z Wileńszczyzny kwotę tzw. koszyczka z 1000 na 440 zł?! Tak działa Fundacja i ten Falkowski. To on za tym stoi, to on przedłożył Senatowi taką decyzję. A Senat ufając prezesowi Fundacji tylko przyklepał taką propozycję. Jednak po ostatnich wydarzeniach te zaufanie chyba zostanie wycofane.

  13. Niestety muszę się podpisać pod każdym napisanym tu słowem. Grabarze polskości na Kresach nie mają przyzwoitości i realizują michnikowsko-giedroyciowski scenariusz rozbijania polskich organizacji. Jednak panie Antoni, jest nadzieja: Polacy na Litwie przetrwali Hitlera, Stalina, kilkadziesiąt lat sowieckiej republiki litewskiej, dalej trwającą dyskryminację za odrodzonej Lietuvy… Dlatego jest pewne, że przetrwają także skandaliczne intrygi i brudne rozgrywki Dziedziczaka, Dworczyka, Przełomiec, czy tego całego Falkowskiego. W każdym razie mocno trzymam kciuki za polskość na Kresach i Kresowiaków i życzę powodzenia!

  14. Czyli niestety tamten fatalny scenariusz sprzed kilku lat na naszych oczach jest wcielany w życie. Jednak ostatecznie ponoć prawda zawsze zwycięża więc mam nadzieję, że sprawcy tej awantury poniosą konsekwencje, a Kresy i Polacy wyjdą z tego wzmocnieni i zwycięscy.

  15. wsparcie Polaków z Kresów

    Szanowny Pan
    Mateusz Morawiecki
    Prezes Rady Ministrów

    Bruksela, 4 czerwca 2018 r.

    Szanowny Panie Premierze!

    Nasi rodacy na Litwie zachowali tożsamość opartą na wspólnocie wartości i są przykładem świetnej samoorganizacji i determinacji w dochodzeniu swoich praw. Dzięki Związkowi Polaków na Litwie i Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związek Chrześcijańskich Rodzin bronią praw jej mieszkańców do zachowania języka, kultury i tradycji przodków. Od lat części organizacji politycznych na Litwie – tych o skrajnie antypolskim nastawieniu – zależy na zniszczeniu polskości na Wileńszczyźnie. Systematycznie dążą one do rozbicia jedności środowiska polonijnego.

    Dlatego my jako posłowie do Parlamentu Europejskiego z wielkim zaniepokojeniem i oburzeniem przyjęliśmy informację o zachowaniu pani Urszuli Doroszewskiej, Ambasador RP na Litwie, wymierzonym w autonomię i samostanowienie największej polskiej organizacji w Republice Litewskiej, poprzez nieuprawnioną próbę wpłynięcia na demokratyczne wybory w ZPL. Równocześnie nasz niepokój budzą kroki podjęte przez niektórych działaczy Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”. Mając na względzie wcześniej wpływające do MSZ interwencje poselskie i doniesienia mediów polonijnych, wnioskujemy o pilne przeprowadzenie kompleksowej kontroli prawidłowości i celowości wydatków oraz działalności ww. Fundacji i wyciągnięcie politycznych i personalnych konsekwencji.

    Wdzięczni bylibyśmy Panu Premierowi za zwrócenie uwagi kierownictwu Fundacji, że nazywa się ona „Pomoc Polakom na Wschodzie”, a nie Fundacja „Ścigania Polaków na Wschodzie”.

    Z poważaniem
    Prof. Mirosław Piotrowski, Poseł do PE
    Dr Urszula Krupa, Poseł do PE
    Stanisław Ożóg, Poseł do PE
    Beata Gosiewska, Poseł do PE
    Zbigniew Kuźmiuk, Poseł do PE

    Do wiadomości:
    Sz.P. Stanisław Karczewski
    Marszałek Senatu RP

    na podstawie http://www.radiomaryja.pl

  16. znalezione w sieci

    Giedroyciowcy, których zadaniem jest osłabianie polskości na Kresach, planowali już od dłuższego czasu uderzenie w prezesa Mackiewicza i ZPL. Dowodem na to są słowa wice ministra Dziedziczaka wypowiedziane na Zjeździe Polonii Amerykańskiej w Rzeszowie we wrześniu 2016 roku, czyli PÓŁ ROKU PRZED rzekomym znalezieniem nieprawidłowości w ZPL, powiedział wtedy, że trzeba zmienić prezesa Polonii amerykańskiej i litewskiej czyli Mackiewicza. Pół roku po tych skandalicznych słowach rozpoczęto szukanie haków. A teraz przed wyborami postawiony przez Dziedziczaka na szefa fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie niejaki Falkowski rozpoczął dalszy ciąg intryg w celu rozbicia Związku, wciągnął w te brudne gry polską ambasador na Litwie i prokuraturę w Polsce. Ponadto spotykał się z delegatami na Zjazd i namawiał do głosowania przeciw Mackiewiczowi co jest skandalem do kwadratu. Naciskał też na władze miasta Lublin, aby nie przyznawały nagrody 700 lecia miasta Polakom z Litwy z Mackiewiczem na czele. No i jeszcze spotkał się z wice ministrem rządu litewskiego, aby poza plecami Polaków na Litwie ustalać szkodliwe na oświaty polskiej na Wilęńszczyźnie rozwiązania. To są zaplanowane i zorganizowane działania na szkodę polskości na Kresach. To nie jest przypadek tylko perfidna gra na niszczenie polskości na Kresach. Na szczęście zostało to zdemaskowane, Dziedziczak juz stracił posadę, teraz czas na Falkowskiego i jego kolesi.

Zostaw wiadomość

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć tagi i atrybuty HTML :

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>